O hodowli


STRONA PRZENIESIONA NA NOWY ADRES www.refugiumpolonica.eu

Moja fascynacja dużym szwajcarskim psem pasterskim zaczęła się wiele lat temu, w latach 70-tych. W książce Lubomira Smyczyńskiego "Psy rasy i wychowanie", znalazłam opis rasy (zdjęcie poniżej), który odpowiadał marzeniom o psie mojego dzieciństwa; psie o średnim temperamencie, spostrzegawczym,

niezmiernie oddanym i przywiązanym do swego pana i całej rodziny, przyjaznym dla dzieci i domowników, lecz nieufnym wobec obcych, dużym, silnym i czujnym lecz nie napastliwym, stróżującym i obrończym bez zbędnej agresji, ale zdecydowanym,gdy zachodzi potrzeba. Taki właśnie jest duży szwajcar. Łączy w sobie cechy doskonałej niani i towarzysza oraz stróża i obrońcy. Ponadto doskonały węch czyni z niego wspaniałego psa ratowniczego, a siła i chęć pracy z człowiekiem psa pociągowego.

Niestety w tamtych czasach zdobycie dużego szwajcara (tak w skrócie nazywa się tę rasę) było niemożliwe. Musiałam zadowolić się najbliższym krewnym, także potomkiem psów legionów rzymskich,

rottweilerką od Beliny. Będąc z nią na wystawie w Poznaniu zobaczyłam, po raz pierwszy na własne oczy, dużego szwajcara z Danii. Pies ten oblizał mnie czule i poczułam, że z tą rasą związane będą moje losy.

Wtedy właśnie zrozumiałam, że pies ten dokładnie odpowiada temu, co o nim czytałam, a jego wygląd i zachowanie jest właśnie takie, jak marzyłam. Później obejrzałam w TV program o psach lawinowych i tam znów była duża Szwajcarka HONDA od Lawiny pani Marty Gutowskiej z Rzeszowa, która jako pierwsza w Polsce posiadała psy tej rasy. Po HONDZIE w GOPR pracowały też psy pana Lucerskiego ORLA SKAŁA z Piotrogrodu i sprowadzony z Niemiec KOSMOS von Beerlage. Uroda, wyjątkowy charakter i wszechstronna użytkowość tych psów urzekały mnie coraz bardziej, aż w końcu w 1992 roku, moje marzenia spełniły się, gdyż po latach oczekiwań w domu moim pojawiała się duża Szwajcarka suczka JAGA NINTA DANSKO ze znanej duńskiej hodowli KRAKATAU od pani Zimmermann. Należy nadmienić, że sprowadzenie dobrej suki, czy psa z zagranicy, nie jest rzeczą łatwą. Niezbędne są rekomendacje osób dla hodowcy znanych, oraz "zdanie egzaminu" z wiedzy o rasie, wychowaniu i żywieniu. Gdy JAGA przybyła do naszej rodziny, mieszkałam wówczas w Warszawie, w bloku na Bielanach. Sunia rozwijała się prawidłowo sprawiając mi wiele radości

Jej cudowny charakter, doskonałe zdrowie i wyniki wystaw, sprawiły, że zaczęłam marzyć o szczeniętach. Powoli dojrzewała we mnie decyzja o wyprowadzeniu się na wieś, aby tam zająć się hodowlą dużych szwajcarów. Tak powstawała hodowla Refugium, której nazwę później zmieniłam na Refugium Polonica, gdy rejestrowana była w FCI.

W 1994 roku pojechaliśmy całą rodziną razem z JAGĄ do Szwajcarii na światową Wystawę Psów do Berna, gdzie zgłoszono 50 dużych szwajcarów (350 berneńczyków, appenzelerów i entlebucherów po 70). Moja JAGA w klasie otwartej, reprezentowanej przez kilkanaście suk z różnych państw, uzyskała ocenę doskonałą i IV lokatę. Na wystawie nawiązałam też nowe znajomości z hodowcami z Niemiec i Szwajcarii. Po powrocie do kraju zaczęłam marzyć o szczeniakach i o odpowiednim partnerze dla mojej suczki, która zdobyła już przez ten czas tytuły Młodzieżowego Championa Polski i Championa Polski. Dwukrotnie wyjeżdżałam do Szwajcarii do Pani Schweizer, gdzie miały miejsce, niestety, nieudane próby krycia JAGI doskonałym psem (bratem Zwycięzcy świata Royem v. Vorderbirch ). Dwukrotny kilkunastodniowy pobyt pozwolił mi jednak na głębsze poznanie psów tej rasy oraz nauczył jak "po szwajcarsku" wychowywać i żywić duże szwajcary. Takiej wiedzy nie można uzyskać z książek. Moje wizyty w Szwajcarii było więc, pomimo wszystko, bardzo owocne. Po powrocie zdecydowałam się na zakup psa za granicą. Z wybitnej belgijskiej hodowli Lotelhan’s od pana Delfosse zakupiłam w 1996 roku psa UCO a kilka miesięcy później suczkę UTĘ.

Suka okazała się bezpłodna, ale pies był niezwykle urodziwy. Zdobył tytuł Młodzieżowego Championa Polski, Championa Polski i okazał się dobrym reproduktorem. Razem z JAGĄ byli rodzicami dwóch miotów szczeniąt.

Z drugiego miotu pozostawiłam w hodowli LAVĘ Refugium doskonała suczkę, która dość szybko zakończyła karierę wystawową z powodu złamanego w zabawie ogona. LAVA okazała się wybitną suką hodowlaną. Dla niej musiałam postarać się o nowego reproduktora. Wspólnie z rodziną zdecydowałam się na kolejnym import, tym razem ze Szwajcarii kraju skąd właśnie wywodzi się moja ukochana rasa. Z pomocą przyszła mi pani Schweitzer, do której z JAGĄ przyjeżdżałam na krycie. Dzięki jej rekomendacjom udało mi się zakupić pięknego pieska, z doskonałym rodowodem z hodowli pani Küettel - Leonidasa zum Ringo dem Grossen.

              

Leoś (tak czule go nazywamy) wyrósł na wspaniałego psa i doskonałego reproduktora, odnosząc wiele sukcesów na ringach wystawowych, zdobywając tytuły Młodzieżowego Championa Polski, Championa Polski, Zwycięzcy Europy 2001 i wielokrotnie Zwycięzcy Rasy. Para LAVA i LEONIDAS pozostawili po sobie kilka świetnych miotów szczeniąt, które dziś odnoszą sukcesy na ringach wystawowych w Polsce i zagranicą oraz stały się założycielami wielu polskich hodowli m.in. "Koneser", "z Werwą", "Zezujowe Mgły", "Mumuru". Szczenięta z tymi przydomkami to moje "wnuczęta" i z ich zdrowia, urody i sukcesów wystawowych jestem dumna.

Córka LAVY z jej ostatniego miotu z importowanym z Niemiec psem VOXEM von Ahnbeck Quira Refugium Polonica jest najmłodszym szwajcarem w mojej hodowli i mam nadzieję, że okaże się nie gorsza niż jej mama.

              

Suczka ta, z doskonałym rodowodem, wprowadziła "nową krew" do polskiej hodowli dużych szwajcarów. Sprawdziła się już dwukrotnie jako wspaniała matka licznej gromadki szczeniaków, z pośród których wyrosły Młodzieżowe Championy Polski i są na dobrej drodze do uzyskania "dorosłych" championatów, czego im z całego serca życzę. Wspaniałe szczenięta to największe szczęście dla hodowcy, ale także problem ze znalezieniem dla nich odpowiednich rodzin. Moje szczenięta odchodzą do nowych właścicieli zaszczepione, po okresie kwarantanny, zapoznane z domem, ogrodem, ludźmi i innymi zwierzętami. Przykładam więc ogromną wagę do tego, aby trafiały do domów pełnych miłości do zwierząt, do domów, gdzie pies traktowany jest jako przyjaciel i członek rodziny, bo duży szwajcar "nie może żyć" bez bliskości człowieka. Do kojca lub budy szczeniąt nie sprzedaję.

Ludzie, którzy szukają psiego przyjaciela nie często są miłośnikami wystaw, dlatego wiele moich pięknych psów żyje szczękliwie w swoich ludzkich rodzinach, ciesząc oczy wyłącznie swoich właścicieli. Czasem trochę mi szkoda, lecz najważniejsze, że są zadbane i kochane, o czym często mogę się przekonać, bo utrzymuję kontakty z nabywcami szczeniąt. Jestem zapraszana do ich domów, a także oni sami odwiedzają mnie wraz ze swymi psimi pociechami. Ja w zamian pomagam im udzielając porad przy wychowaniu ich małych dużych szwajcarków. Hodowla dużych szwajcarów - to moja ogromna pasja. Mam nadzieję, że moja praca, zaangażowanie i współpraca z polskimi i zagranicznymi hodowcami sporawi, iż nasze polskie duże szwajcary będą "błyszczały na ringach nie tylko polskich, ale także zagranicznych przynosząc radość właścicielom, a dumę nam hodowcom.

    

Zapraszam serdecznie do mojej hodowli - Barbara Wierzbicka